Media Polityka Świat

Izrael zbombardował syryjską bazę wojskową

Izrael regularnie bombarduje obiekty na terenie Syrii, ale wciąż udaje, że w wojnie nie bierze udziału, że jest tylko bezstronnym obserwatorem, tego co się dzieje za jego północną granicą. Akurat teraz, kiedy armia syryjska odbija po kolei terytoria z rąk wspieranych przez CIA rebeliantów i bojowników Państwa Islamskiego, Izrael postanowił zbombardować instytut chemiczny w miejscowości Masjaf, w prowincji Hama w zachodniej części Syrii.

Chcę tylko zwrócić uwagę na to, w jaki sposób media przedstawiają tę sytuację. Gazeta Wyborcza już pisze, że był to „atak wyprzedzający” – za każdym razem jak Izrael atakuje inne państwo to jest to „atak wyprzedzający”. Żadne media jakoś się nie oburzają, że Izrael sobie bombarduje obiekty na terenie obcego państwa, że de facto swoimi działaniami wspiera bojowników ISIS.

A teraz odwróćmy sytuację. Co by się stało, gdyby jakiekolwiek inne państwo w ten sposób zaczęło działać przeciw Izraelowi? Gdyby dajmy na to Turcja, Rosja czy Iran przeprowadziły „atak wyprzedzający” na Izraelską bazę wojskową – czy reakcja mediów byłaby taka sama?

Źródło: http://autonom.pl/?p=19526