Polityka Świat

Czy Katalonia odłączy się od Hiszpanii?

Na Półwyspie Iberyjskim wzrasta napięcie w związku ze zbliżającym się referendum w sprawie odłączenia się Katalonii od Hiszpanii przewidzianym na 1 października. Władze państwa zdają się coraz bardziej obawiać jego wyniku, w związku z czym podjęły cały szereg działań dalekich od demokratycznych, celem stłumienia dążeń ruchów separatystycznych. Hiszpański Trybunał Konstytucyjny uznał planowane referendum za nielegalne. Usunięto stronę internetową informującą o wydarzeniu, prokuratura wezwała ponad 700 katalońskich burmistrzów na przesłuchanie, skonfiskowano też ulotki informujące o referendum jak i same karty do głosowania. Rząd hiszpański łamie więc otwarcie wszelkie zasady demokratyczne i podstawowe prawo międzynarodowe – narodu do samostanowienia. Dlaczego o tym media milczą? Dlaczego Europarlament nie przejmuje się stanem hiszpańskiej demokracji?

Kilka lat temu powstało w Europie nowe państwo – Kosowo. Zostało odłączone od Serbii – wbrew wszelkim zasadom prawa międzynarodowego. Ludność zamieszkująca tamten obszar to Albańczycy, którym przed laty Serbowie udzielili azylu we własnych granicach. Albańczycy mają swoje państwo – Albanię, w związku z czym nie było podstaw prawnych by uszanować ich dążenia separatystyczne – tak przynajmniej stanowi prawo międzynarodowe.

Na tych dwóch przykładach widzimy w pełnej ostrości obłudę elit rządzących i skaczących na ich komendę mediów. Kiedy Kosowo odłączyło się od Serbii wszyscy politycy i dziennikarze w pompatyczny sposób wznosili hasła o zwycięstwie wolności i demokracji – nie zważając na to, jakie kazus Kosowa może mieć realnie konsekwencje w przyszłości. Z dzisiejszej perspektywy tym większe powinno budzić to obawy w związku z „kryzysem uchodźczym” – czy ludzie których przyjęcie narzuca się teraz państwom zachodnim, też za 20 lat będą mieć prawo się odłączyć i stworzyć samodzielne państwa, tak jak zrobili to albańscy uchodźcy?

Sytuacja jest diametralnie inna w Katalonii – Katalończycy mają swój odrębny język i kulturę, nie mają zaś swojego własnego państwa – domagają się więc tego, co zgodnie z prawem międzynarodowym im przysługuje – prawa do samostanowienia. Problem polega na tym, że jest to kierunek przeciwny niż to, co wymarzyli sobie globaliści. Oni usilnie dążą do tego by cały świat połączyć w jedno państwo i oficjalnie już scentralizować całą władzę. Rozbijają więc państwa, nawet łamiąc prawo międzynarodowe, wtedy, gdy jest im to na rękę, a jednocześnie zwalczają wszelkie ruchy separatystyczne – kiedy dążenia te są prawnie usankcjonowane. Świat jednak zmienia kierunek i możliwe, że za kilkanaście – kilkadziesiąt lat mapa Europy zamiast przedstawiać monolit – jak marzy się globalistom, rozdrobni się i swoje własne granice zakreślą nowe państwa – niepodległa Katalonia może być więc dopiero początkiem zmian.