Polityka Polska

Łukasz Bugajski pytał: kim jest Daniels? Wtedy zaczęły się groźby, zastraszenia, podpalono mu samochód

Jonny Daniels jest dość jaskrawą postacią na arenie polskiej polityki – nie wiadomo czemu Żyd, który urodził się w Wielkiej Brytanii, a następnie przez lata mieszkał w Izraelu, nagle rzucił wszystko, zapałał wielką miłością do Polski, założył tu fundację „From the Depths” i od razu się wybił na sam świecznik polskiej polityki – telewizje od razu zaczęły zapraszać go do swoich studio jako eksperta i autorytet do spraw stosunków polsko – żydowskich, politycy na najwyższych szczeblach władzy zaczęli przyjmować jego zaproszenia na prywatne przyjęcia w jarmułkach i słać wspólne zdjęcia w świat za pomocą mediów społecznościowych. Jego osoba i aktywność wzbudziła więc zainteresowanie eksperta ds. bezpieczeństwa – Łukasza Bugajskiego. Rozpoczął on prywatne śledztwo, zgromadził informacje na temat tego kim Jonny Daniels jest, z jakich tak na prawdę powodów w Polsce się znalazł i jaką rolę pełni na tym naszym polskim, politycznym poletku. Łukasz Bugajski w sierpniu opublikował zebrane przez siebie informacje w dwuczęściowym raporcie na stronie kimjestdaniels.pl. Jak się niedługo potem okazało – szperanie w przeszłości Jonnego Danielsa jakoś dziwnie skorelowało się z serią niepowodzeń, jaka autora raportu niedługo potem dotknęła – według jego słów zaraz po publikacji raportu cztery spółki Skarbu Państwa wypowiedziały mu umowę współpracy, w samochodzie dwukrotnie przebito mu opony, zaczął dostawać telefoniczne pogróżki i życzenia śmierci.

Dwa dni temu Łukasz Bugajski był gościem Marcina Roli w telewizji wRealu24:

Następnego dnia Łukasz Bugajski poinformował na Twitterze, że podpalono jego samochód:

Zaraz potem ta Twitterze zaczęły się ataki na Łukasza Bugajskiego, że musi być agentem albo wariatem:

Przy tej okazji przypominam skąd takie takie natychmiastowe ataki się biorą:

Izrael ma specjalny program do internetowego „prowadzenia walki przeciw wrogim stronom„. Sama tych ataków doświadczyłam po publikacji tekstu „Historię piszą zwycięzcy”. Pozostawiam w gestii czytelnika rozsądzić, czy wszystkie zdarzenia w tym wpisie opisane są dziełem przypadku, czy też może raczej to Mossad maczał w tym swe tłuste paluchy.