Polityka Świat

Martin Schulz chce być kanclerzem Niemiec po to, by realizować interesy Izraela?

Już w niedzielę odbędą się wybory parlamentarne w Niemczech. Jednym z kandydatów na przyszłego kanclerza Niemiec jest były przewodniczący Parlamentu Europejskiego – Martin Schulz. Pan Martin Schulz jest przykładem niebywałej kariery politycznej – nawet nie ma matury, a przeskakuje sprawnie między najwyższymi stołkami w europejskiej polityce. Jednak jak sam wskazuje – jego prawdziwym celem nie jest ochrona interesów Niemców, czy Europejczyków – ale Izraela i Żydów.

„Dla mnie współczesne państwo niemieckie istnieje tylko z jednego powodu – by zapewniać istnienie Izraelowi i Żydom”

Przedstawiony cytat został opublikowany na łamach izraelskiego dziennika Haaretz: http://www.haaretz.com/misc/iphone-article/.premium-1.574332

Podnoszę więc pytanie: skoro oczkiem w głowie Martina Schulza jest Izrael, to dlaczego kandyduje on na kanclerza Niemiec? Czemu nie został politykiem w Jerozolimie czy w Tel Avivie, zamiast rządzić Europą z Brukseli, czy teraz chcąc rządzić Niemcami z Berlina? Dlaczego żadne europejskie media nie opublikowały tej wypowiedzi Martina Schulza? Czy Niemcy nie powinni wiedzieć tego, co wiedzą o kandydacie na kanclerza Żydzi?

I pójdzmy dalej w tych pytaniach: ilu polityków na całym świecie, podobnie jak Martin Schulz nie działa w ochronie interesów kraju, który reprezentują, a dla Izraela? Samo wsparcie finansowe od USA dla Izraela wynosi obecnie ponad 10 mIlionów dolarów – DZIENNIE. Żadne inne państwo na świecie nie cieszy się takimi względami u Ameryki – z czego to wynika?
Jarosław Kaczyński niedawno nazwał Izrael „wielkim państwem i cudem” – jeśli cudem jest sterowanie politykami obcych państw poprzez szantaż dla realizowania własnych interesów, wszczynania wojen i pasożytowania na cudzym wysiłku i pracy to i owszem – Izrael to prawdziwe „cuda na kiju”.