Media Polityka Świat

Co medialna dezinformacja nam mówi o ataku w Las Vegas?

Narracje medialne w sprawie ataku w Las Vegas zdają się mnożyć przez pączkowanie – jedne media donoszą, że sprawca był w pokoju sam, inne że miał 2 gości, różnią się też daty tego kiedy w hotelu się zameldował. Partnerka Stephena Paddocka miała uciec według jednych do Tokio, według drugich na Filipiny. Rzekomy sprawca miał przekonwertować się na islam kilka miesięcy wcześniej i „się zradykalizować” – choć jednocześnie „nie miał radykalnych poglądów”, a policja wyklucza powiązania z Państwem Islamskim, momo, że rzekomo przyznało się ono do ataku. I tak dalej i dalej, wzajemnie sprzeczne narracje rozgałęziają się coraz bardziej, tak że zgodnie z efektem potwierdzenia każdy znadzie sobie wersję która pasować będzie do przyjętych poglądów i o wszystko będzie obwiniać stronę przeciwną – każda ze stron adekwatnie. Moim zdaniem nie ma w tym przypadku – dezinformacja jest tu celowa – ma za zadanie skołować odbiorców i wprowadzić zamęt – specjalnie podkładane fałszywe informacje mają odwrócić naszą uwagę od informacji prawdziwych, które mogą nam pomóc w ustaleniu tego, co na prawdę wydarzyło się w Las Vegas.

Jest też drugi obóz (w tym byli oficerowie CIA: Steve Pieczenik i Robert David Steele), który popada w drugą skrajność, mówiąc że nie tylko relacje medialne są fałszywe, Stephen Paddock jest przypadkowym kozłem ofiarnym, ale też że tak na prawdę nic się nie wydarzyło, że wszystko to teatr, nikt nie zginął, żadne strzały nie padły. Uważam, że również i ta wersja jest błędna – na platformie live leak dostępny jest filmik, który pokazuje co działo się pod sceną, kiedy ci co mogli uciekli [nie będę tu zamieszczać linku, by ten post nie został ocenzurowany, ale kto szuka, ten znajdzie].

Wersja oficjalna moim zdaniem nijak się nie klei. Według niej 64-letni, emerytowany były księgowy z zamiłowaniem do hazardu, multimilioner, nigdy nie karany, nie wzbudzając żadnych podejrzeń wniósł na 32 piętro zaplombowanego kamerami hotelu cały aresenał nielegalnej broni (w zależności od źródła karabinów w pokoju hotelowym było 8, 17, 19, 23, 42 lub 47), razem z nabojami i stojakami, unieruchomił wbudowane zabezpieczenia alarmowe hotelu, zainstalował wokół pokoju włase urządzenia monitorujące, zbił dwie huragano-odporne szyby i bez żadnego szkolenia wojskowego, bez wyraźnego motywu, bronią automatyczną zaczął strzelać z ogromną celnością do zamkniętych na obszarze koncertu ludzi – zabijając lub raniąc 573 osoby w ciągu mniej niż 5 minut (według innych źródeł – w ciągu około 9 minut), a policja ani ochrona hotelu nie były w stanie go zlokalizować i obezwładnić przez niemal dwie godziny. Wersja oficjalna jest po prostu niedorzeczna, zwłaszcza, że na dostępnych w sieci czterech filmikach świadków zdarzenia widać wyraźnie, że przynajmniej niektóre strzały nie padały z 32 piętra, a z piętra niższego. Wyklucza się jednak, by sprawca nie działał sam – a każdego kto śmie to podważać nazywa się szurem i teoretykiem spiskowym. Zabawne w tym jest jednak to, że mamy słowa przeciwko materiałom filmowym i to wersja spisku potwierdzona jest na nagraniach – nigdzie nie ma żadnego filmiku, który by pokazywał, że strzały rzeczywiście padały z 32 piętra. Kto tu więc snuje teorie, a kto przedstawia fakty?

O samym zdarzeniu, różnych teoriach tego kto stał za zamachem będę jeszcze pisać w kolejnych postach. W tym wpisie jednak chciałabym zwrócić przede wszystkim Waszą uwagę na działanie mediów. Dlaczego nie dociekają tego co na prawdę się wydarzyło? Czemu nie zadają pytań? Dlaczego nie informują o dostępnych w sieci materiałach podważających oficjalną narrację, a jednocześnie nie mają oporów przed publikowaniem sprzecznych sobie wzajemnie informacji na temat Stephena Paddockai jego partnerki? Każdy kto trochę orientuje się w działalności służb musi widzieć, że jest to książkowy przykład medialnej dezinformacji. Komu mają więc służyć te kłamstwa? Komu zależy na ukryciu prawdy?

Od samego początku jednym z elementów podważających wersję oficjalną była informacja o tym, że na 45 minut przed strzelaniną jakaś kobieta ostrzegała ludzi, że tej nocy zginą. To oznacza, że przynajmniej jedna osoba mogła wiedzieć wcześniej o tym co się stanie. Co ciekawe jednak – wiele artykułów na temat tego „Co wiemy o Stephenie Paddocku – sprawcy ataku w Las Vegas” – według datowania Google’a powstało na kilka dni przed samym zamachem: http://archive.is/qsAlc/image . I rozumiem, że ten argument można próbować podważyć – podobno Google patrzy jedynie na datę stworzenia artykułu, w tym nawet nieopublikowanej wersji roboczej, niezależnie od późniejszych modyfikacji – mogło być więc tak, że wszystkie te media chcąc napisać artykuł o Paddocku zamiast stworzyć nowy artykuł, wkleili nową treść do roboczego, stworzonego wcześniej postu – ale może być również tak, że nie tylko ta jedna kobieta wiedziała o tym co ma się wydarzyć, a artykuły na ten temat faktycznie powstały, tak jak wskazuje datowanie Google jeszcze przed samym zamachem. W sieci ktoś opublikował ogłoszenie o obowiązkowym szkoleniu pracowników na wypadek ataku z użyciem broni – które rzekomo miało mieć miejsce na dzień przed prawdziwym atakiem: http://www.theeventchronicle.com/…/vegas-union-worker-blow…/ . Do tego wszystkiego mamy też twórcę wątku na internetowym forum, który ostrzegał, że planuje się zorganizowanie wielkiego ataku w Las Vegas właśnie: http://archive.is/t5EJj#selection-9077.212-9077.756 . Albo więc wielu osobom udało się odgadnąć przypadkowo zamiary Stephena Paddocka, albo była to operacja zaplanowana, w której nie było przypadków, tylko niedociągnięcia.

Wszystkie te fakty moim zdaniem potwierdzają tezę, że atak w Las Vegas był operacją fałszywej flagi. Dezinformacja medialna również wskazuje, że za tym wszystkim stoi nie samotny strzelec, a deep state.