Media Polityka Świat Wikileaks

Nazywał się Seth Rich

Dziś mija rok od zabójstwa pracownika sztabu demokratów – Setha Richa, zwanego Pandą. Zabójstwa o tyle istotnego, że jego wyjaśnienie może być jedną z tych kostek domina, które zaczną przewracać system.

Rok temu, wracając nad ranem z baru, Seth Rich został zastrzelony na ulicy. Wciąż przytomnego znaleźli go policjanci i przewieźli do szpitala, gdzie na skutek ran postrzałowych zmarł. Mimo, że sprawcy nie ukradli żadnej z wartościowych rzeczy jakie miał przy sobie (zegarka, portfela i telefonu), to śledztwo w tej sprawie z jakiegoś powodu toczy się o rabunek, nie o morderstwo.

Jako programista w sztabie Demokratów Seth Rich miał dostęp do treści zapisanych na ich serwerze. Jest to o tyle istotne, że wkrótce potem Wikileaks zaczęło publikować maile ujawniające stronniczość partii i szereg ataków wymierzonych w starającego się o nominację – Berniego Sandersa. Kiedy Hillary Clinton oficjalnie, choć nie bez protestów, głosami superdelegatów zdobyła nominację, światło dzienne ujrzały też maile szefa jej sztabu – Johna Podesty. W jednej z opublikowanych przez Wikileaks wiadomości John Podesta stwierdza nawet, że z osobą, od której wyciekły prywatne maile Demokratów należy zrobić porządek „dla przykładu”, nawet jeśli nie ma pewności co do jego winy. Wielu więc już od dawna twierdzi, że to Seth Rich był źródłem wycieków z partii Demokratycznej, że w odwecie za to Demokraci pozbyli się go „dla przykładu”. W jakimś stopniu potwierdza to fakt, że Wikileaks zaoferowało 20 000 dolarów nagrody, dla osoby, która pomoże w wyjaśnieniu jego zabójstwa.

Dwa miesiące temu dwóch detektywów potwierdziło, że tuż przed swoją śmiercią Seth był w kontakcie ze związanym z Wikileaks Gavinem MacFaydenem, że na jego ręce przekazał 44 053 maile z 17 761 załącznikami – tyle samo ile w trakcie prawyborów opublikowało Wikileaks.

Od czasu zabójstwa – przez całą kampanię wyborczą aż po dziś dzień Demokraci mimo braku jakichkolwiek dowodów za wycieki obarczali „rosyjski atak” i „ingerowanie w wybory przez zewnętrzne siły”. Z jakiś „niewyjaśnionych powodów” odmawiają jednak FBI dostępu do „zhakowanego” serweru. Policjanci, którzy znaleźli postrzelonego na ulicy Setha mieli w mundurach zainstalowane kamery – ich zapis też jednak nigdy nie został ujawniony.

W oficjalnej wersji więc nic się nie zgadza, a mimo to media zgodnie powtarzają narzucaną przez Demokratów narrację o tym jak to ich Putin zaatakował, choć odmawiają służbom dostępu do serwerów celem zbadania tych twierdzeń.

Ale stawka jest bardzo wysoka. Jeśli to Seth Rich był źródłem wycieków, a szefostwo partii w której pracował zleciło jego morderstwo w odwecie za ujawnienie szeregu nadużyć, jakich się dopuszczali, to wyjaśnienie tej sprawy może być poczatkiem końca partii Demokratycznej. Dlatego nawet kiedy media milczą na ten temat, my pamiętamy.

Nazywał się Seth Rich, był bohaterem.