Media Polityka Świat

Po co nam Prima Aprilis, skoro mamy media na co dzień?

Jeśli nie masz na nosie okularów z filmu „Oni żyją” [„They live”] to pewnie myślisz, że pierwszy kwietnia, to taki śmieszny dzień w roku, kiedy media wyjątkowo płatają nam figle – podkładają nam pod nos niewiarygodne informacje i patrzą, kto stracił czujność i dał się znów nabrać. Bo dziś Prima Aprilis, dziś kłamać można – ten jeden dzień w roku jest odstępstwem od normy.

Z okularami na nosie wygląda to jednak zgoła inaczej – największym żartem Prima Aprilisowym jest to, że przez otwarte oszukiwanie ludzi tego dnia media stwarzają pozór, że w pozostałe dni jest inaczej. I niestety, większość ludzi na ten żart dała się nabrać.

Nie rozróżniam tu mediów prawicowych od lewicowych, ani mediów głównego nurtu, od tych rzekomo niezależnych – wszelkie tego typu podziały również są elementem żartu, są grą pozorów. Masz myśleć, że masz przed sobą cały wachlarz poglądów, że przeciwne obozy zażarcie się zwalczają, choć te same ręce ciągają je za sznurki.

Dlatego jedni za wszystko winią Rosję, a drudzy wszędzie widzą podstęp niemiecki. Dla jednych największym zagrożeniem dla naszego świata jest islam, dla drugich naziści koczujący po lasach na diecie wafelkowej. Jedni będą podżegać do interwencji zbrojnej w Korei, drudzy szykują się na Iran. Cele są takie same, ale ty dajesz się nabrać, że o różne rzeczy tu chodzi, że twoja strona musi mieć rację, skoro ta druga ewidentnie rozwiodła się z rozumem.

Żadne z tych mediów nie napiszą, że ataki z 11 września zostały przeprowadzone przez i na rzecz Izraela. Wszystkie te media zgodnie kłamały, że są przesłanki, by po kolei zaatakować i zniszczyć doszczętnie kolejne to państwa, które nawet według głównej narracji, z atakami z 11 września nie miały nic wspólnego. Powtarzały nam do znudzenia kłamstwa o „broni masowego rażenia”, o „dyktaturze” czy „atakach chemicznych”. Nie wspomniały słowem, że te same państwa, które udają, że z terroryzmem walczą, same ten terroryzm tworzą. Media milczały o tym, że CIA wypłacało pensje syryjskim rebeliantom. Nie pytali dlaczego ISIS kiedy przez przypadek zaatakowało jednostki wojskowe Izraela na okupowanych nielegalnie wzgórzach Golan, to wystosowali przeprosiny. Nie dziwili się czemu wojska amerykańskie stacjonowały na terytoriach okupowanych przez ISIS, ani dlaczego Amerykanie zapewnili ewakuację dowódcom Państwa Islamskiego.

Po co były te wojny? Po to by zrobić miejsce dla Wielkiego Izraela. Ale Izrael nie chce dzielić Bliskiego Wschodu z gojami – wojny są więc też pretekstem do tego, by zasiedlić Europę ludnością z Afryki i Bliskiego Wschodu. I w tym punkcie pozorne podziały mediów pełnią doskonale swą rolę – jedni mają apelować o dobroć serca i otwarcie granic, drudzy mają podżegać do nienawiści przeciw tzw. „uchodźcom”. Chrześcijanie mają nienawidzić muzułmanów i na odwrót, pionki mają widzieć w sobie nawzajem wroga, ale żadne media nie napiszą, że ataki terrorystyczne, wojny i migracje ludności – że wszystko to zorganizowane i sfinansowane jest przez organizacje syjonistyczne – klasyczny przykład „dziel i rządź”.

Masz więc widzieć wroga w każdym, byle nie w tym, kto za tym wszystkim stoi. Można przez ponad dwa lata rozsiewać kłamstwa o spisku rosyjskim, ale ani się waż podnieść pytanie, czy oby wpływy Izraela poprzez AIPAC nie są większym spiskiem, antysemito. Można podżegać do nienawiści między chrześcijanami a muzułmanami, można chodzić po telewizjach i cytować Biblię i Koran, ale ani się waż pisnąć słówko na temat nienawiści żydów do gojów, wyrażonej w Talmudzie. Można straszyć atakami terrorystycznymi, ale nie wolno powiedzieć jaka grupa etniczna dostaje zawczasu o nich ostrzeżenia. Można zaciekle bronić komunizmu albo kapitalizmu – byleś nie wspominał o systemie finansowym, który tak samo żre Stany Zjednoczone jak Chiny. Granice mają być otwarte dla wszystkich, a budowanie murów jest niedorzecznością – no chyba, że chodzi o Izrael. Wystarczy zasiać podejrzenie, że państwo może próbować zbudować broń atomową, by cały świat poszedł z nim na wojnę – ale Izrael może nielegalnie budować sobie cały arsenał i kpić sobie ze wszystkich, grożąc światu Armageddonem według Opcji Samsona.

„Kiedy zrozumiemy, że wojny są wynikiem kłamstw rozpowszechnianych brytyjskiemu społeczeństwu, amerykańskiemu społeczeństwu i społeczeństwom w całej Europie i w innych krajach, to musimy zadać pytanie: kto tu jest prawdziwym zbrodniarzem? To nie tylko przywódcy, to nie tylko żołnierze, ale również dziennikarze. Dziennikarze są zbrodniarzami wojennymi” – Julian Assange

Taki przewrotny ten Prima Aprilis, że ot tak, dla żartu, napisałam Wam same kłamstwa.