Świat

Pytania w sprawie ataku w Las Vegas, których nikt nie podnosi

Od dnia ataku w Las Vegas minął już ponad miesiąc. Kiedy tylko główna narracja zaczęła się sypać, kiedy coraz więcej osób zaczęło zauważać wewnętrzne sprzeczności relacji zdarzenia dyktowanej przez media, wtedy akurat wybuchł skandal wokół Harvey’a Weinsteina i jakby nigdy nic, największa strzelanina w historii Stanów Zjednoczonych zeszła na dalszy plan, po to by zrobić miejsce seksualnym drapieżcom z Pedowood.

Ale niektórzy z nas nie przestali dociekać, niektórzy z nas nie przestali pytać. Nie mamy wszystkich odpowiedzi, ale nawet znaki zapytania są wymowne i mówią nam o tym co w Las Vegas się stało więcej, niż chcą nam przybliżyć media. Poniżej przedstawiam więc krótką listę pytań, których media głównego nurtu z jakiegoś powodu nie podnoszą:

Dlaczego nie ujawniono zapisu kamer z Mandalay Bay?

Zdarzenie miało miejsce w Las Vegas, w hotelu z kasynem, gdzie kamery rejestrują każdy twój najmniejszy ruch, każde twoje mrugnięcie okiem, przełknięcie śliny i kropelkę potu na czole. Skoro Steven Paddock sam wniósł na 32 piętro cały arsenał broni automatycznej, zbił huragano-odporne szyby i zaczął strzelać do tłumu, to dlaczego nie ujawniono ani jednego materiału z ukrytych kamer którymi oblepiony jest (wewnątrz i na zewnątrz) wieżowiec Mandalay Bay? Dlaczego nie opublikowano zapisu z momentu rejestracji w hotelu, tak by widać było jakiego rozmiaru był bagaż Paddocka? Do tej pory nie przedstawiono opinii publicznej nawet żadnego dowodu na to, że strzały faktycznie padały z 32 piętra – w sieci dostępne są natomiast materiały, które pokazują, że strzały padały z niższych pięter wieżowca. Skoro więc oficjalna wersja jest prawdziwa, to dlaczego władze nie ucięły wszelkich spekulacji na ten temat publikując nagrania, które by tego niezbicie dowodziły?

Czy kolejne śmierci świadków zdarzenia podważających główną narrację są przypadkowe?

Zdawać by się mogło, że ci którzy przeżyli atak w Las Vegas mieli szczęście, że udało im się uniknąć śmierci. Jak się jednak okazuje – nie na długo. Coraz więcej świadków zdarzenia – zwłaszcza tych podważających głoszoną przez media narrację o samotnym strzelcu, ginie w dziwnych okolicznościach.

Kymberley Suchomel

Kymberley Suchomel zamieściła na Facebooku post w którym pisała, że z całą pewnością napastników musiało być więcej niż jeden, bo kule leciały z różnych stron:

„… Spojrzałam na prawo i zobaczyłam wielkiego kowboja siedzącego w rozkroku, trzymającego w ramionach kobietę całą we krwi. Pomyślałam wtedy: „MUSIMY się ukryć”, ale jak tylko rozejrzałam się szybko by obrać kierunek, strzały ponownie zaczęły padać coraz to bliżej i bliżej. Nie mogliśmy się ukryć bo oni (i to podkreślam – ONI) nas gonili. (…) Ostrzał trwał przez cały ten czas, nie ustawał. Nie zwalniał. I był bezpośrednio za nami, podążał za nami. Kule leciały ze wszystkich stron. Za nami, przed nami, po bokach. Ja wiem, jestem tego pewna, że ktoś nas gonił. Przez cały czas tak się czułam. Im bardziej oddalaliśmy się od placu, tym bardziej zbliżaliśmy się do linii ognia. co chwilę oglądałam się do tyłu myśląc, że zobaczę strzelców – i mówię o nich w liczbie mnogiej, bo było ich więcej niż jeden. Było więcej niż jeden karabin z którego strzelali. Na 100% więcej niż jeden.”

Tydzień po opublikowaniu tego wpisu na Facebooku, 28-letnia Kymberley Suchomel zmarła we śnie.

Dennis i Lorraine Carver

Niedługo później zmarło małżeństwo, któremu również udało się przeżyć tragedię w Las Vegas. Dennis i Looraine Carver zmarli tuż obok swojego domu – samochód którym jechali uderzył w metalową barierkę i wybuchł. Przypominam, że opublikowane przez Wikileaks informacje w segmencie Vault 7 ujawniły, że CIA jest w stanie przejmować kontrolę nad samochodami i w ten sposób powodując wypadki, pozbywać się niewygodnych świadków w sposób nie do wykrycia.

Danny Contreras

Danny Contreras po strzelaninie w Las Vegas opublikował na Twitterze następujący wpis:

„Mam szczęście, że przeżyłem. Nie wierzę, że udało mi się żywym wydostać z koncertu! Dwóch facetów goniło mnie z pistoletami. Nie każdy miał tyle szczęścia :(„

Trzy tygodnie później Danny Contreras został znaleziony martwy w pustym domu. Ktoś go zastrzelił oddając wiele strzałów. Policja bada sprawę, ale wciąż nie udało im się dojść do tego kto był zabójcą w tej sprawie.

John Beilman

W pokoju hotelowym Stevena Paddocka znaleziono podobno ładowarkę do telefonu opartą na technologii SVR, z której korzystają amerykańskie jednostki specjalne i CIA. Producentem sprzętu była firma Ultralife Corporation – specjalizująca się w tworzeniu wojskowego systemu komunikacji dla Pentagonu. Głównym inżynierem zajmującym się tą technologią był John Beilman. Po ataku w Las Vegas z tego powodu w charakterze świadka przesłuchali go agenci FBI – zaraz potem John Beilman miał zastrzelić swoją niepełnosprawną córkę i sam popełnić samobójstwo oddając strzał w głowę.

W internecie znaleźć można jeszcze więcej takich historii. Jak się więc okazuje, bycie świadkiem ataku w Las Vegas wiąże się z podobnym poziomem śmiertelności, co bycie świadkiem przestępstw Hillary Clinton.

Czy istnieje związek między atakiem w Las Vegas, a ostatnimi wydarzeniami jakie miały miejsce w Arabii Saudyjskiej?

Ostatnie wydarzenia w Arabii Saudyjskiej rzuciły nowe światło na kilka aspektów ataku w Las Vegas. Jednym z aresztowanych pod zarzutem korupcji i prania brudnych pieniędzy jest znany miliarder – książę Al-Waleed Talal. Tak się akurat składa, że jest on jednym z głównych udziałowców sieci hoteli Four Seasons – zajmującej najwyższe piętra (35-39) wieżowca Mandalay Bay. Już wcześniej niektóre źródła informowały, że całe piętro hotelu Four Seasons zostało zabookowane na cały tydzień w dniach poprzedzających tragedię. Zaraz po tym, jak rozpoczęła się strzelanina, z kasyna pobliskiego hotelu Tropicana ktoś został szybko ewakuowany:

Informacja o tym kim był ewakuowany mężczyzna do tej pory nie została przez nikogo ujawniona. W kontekście późniejszych wydarzeń w Arabii Saudyjskiej można jednak przypuszczać, że mógł to być… sam  następca tronu – książę Mohammed Bin Salman.Oczywiście jest to tylko przypuszczenie, teoria, na tyle jednak zastanawiająca, że nie wypada się jej nie przyjrzeć.

Przypominam, że to właśnie Arabia Saudyjska była pierwszym krajem, który zdecydował się odwiedzić nowy prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump. Każdy kto czytał Wikileaks, wie jak silne powiązania łączą prominentnych działaczy i polityków partii Demokratycznej z bogatymi książętami z Arabii Saudyjskiej i Bractwem Muzułmańskim. Od lat są oni głównymi fundatorami Hillary Clinton i Fundacji Clintonów. Byli też najważniejszymi spośród wspierających  braci Podesta. Każdy powinien sobie zadać pytanie – w zamian za co? Co Fundacja Clintonów i bracia Podesta dawali Saudom w zamian za pokaźne zastrzyki gotówki? Tak się akurat składa, że te same osoby, które łączą silne więzi finansowe z książętami Saudyjskimi (John i Tony Podesta, Hillary Clinton, Huma i Anthony Weinter) uwikłane były w aferę #pizzagate

O aresztowanym niedawno księciu Al-Waleed Talalu dwa lata wcześniej na Twitterze pisał Donald Trump:

„Nierozgarnięty książę @Alwaleed_Talal chce kontrolować amerykańskich polityków tatusiowymi pieniędzmi. Nie będzie mógł dalej tego robić jeśli zostanę wybrany #Trump2016”

Donald Trump twierdził, że Al-Waleed Talal może poprzez swoje pieniądze kontrolować amerykańskich polityków jak kukiełki na sznurkach. O których polityków może chodzić?

Jak więc możemy połączyć wszystkie te informacje w spójną i logiczną całość?

Donald Trump w trakcie swojej pierwszej zagranicznej wizyty prezydenckiej mógł zawrzeć nowy sojusz z tamtejszą głową państwa – królem Salmanem ibn Abd al-Aziz Al Su’udem i jego synem, następcą tronu – księciem Mohammedem Bin Salmanem. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to nowe rozdanie – a co za tym idzie – koniec starych praktyk i sojuszy. Niektórzy książęta mogli uznać to za zdradę – zbyt dużo zainwestowali w budowę swojej sieci powiązań i kontaktów by teraz wszystko to stracić. Zbyt dużo zyskiwali na tych relacjach. Co więcej – jako zagrożenie własnych interesów mogli odebrać to też równie potężni byli sojusznicy Saudów. Może więc te dwie grupy interesów postanowiły pozbyć się niewygodnych członków rodziny królewskiej? Może jednym z celów ataku w Las Vegas był zamach na księcia Bin Salmana, a innych zabito tylko po to, by śmierć następcy tronu Arabii Saudyjskiej nie wzbudzała zbytnich podejrzeń? Może te aresztowania w Arabii Saudyjskiej i specjalnie powołany komitet antykorupcyjny, na którego czele stanął przecież sam Mohammed Salman, są skutkiem tego, co stało się w Las Vegas?

Kto zyskał finansowo na ataku w Las Vegas?

Właścicielem Mandalay Bay Resort w Las Vegas jest MGM. Na miesiąc przed zamachem (5 września) zarząd MGM niespodziewanie podjął decyzję o odsprzedaży udziałów o wartości 1 miliarda dolarów. W tym samym czasie zarządzający firmą – James Murren postanowił się pozbyć 80% swoich własnych udziałów w firmie. Wszystko to miało miejsce dosłownie tuż przed terminem wypłaty dywidendy (8 września) – a więc kupcy szybko się znaleźli. Jeszcze w lipcu 5000 udziałów w MGM posiadał też George Soros. W sierpniu nie tylko wszystkie swoje udziały sprzedał, ale postawił też 42 miliony dolarów na krótkiej pozycji. Jak widać muszą to być niezwykle wytrawni gracze, skoro są w stanie przewidzieć spadek wartości spółki na skutek „nieprzewidywalnego” ataku terrorystycznego… i co za zbieg okoliczności – i oni silnie wiążą się z otoczeniem Hillary Clinton finansowanym przez saudyjskich książąt.

Kończąc moją listę, chciałabym zadać pytanie:

Dlaczego nikt inny o to nie pyta?

Odpowiedzcie sobie sami.