Polska Prawo

Sponsorowane wakacje w Stanach – tak handlują polskimi dziećmi

Ponad rok temu, w odpowiedzi na interpelację poselską Piotra Liroya Marca, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało decyzję o ograniczeniu adopcji zagranicznych polskich dzieci następującej treści:

Rząd Pani Premier Beaty Szydło podjął decyzję dotyczącą ograniczania adopcji z przemieszczeniem dzieci poza granice Polski. Decyzja ta wynika z głębokiego przekonania o możliwości znalezienia w Polsce właściwego, stabilnego zastępczego środowiska rodzinnego dla wielu dzieci zakwalifikowanych do adopcji. Szansą dla takich dzieci są rodziny adopcyjne w Polsce lub rodzinne środowisko zastępcze. Aktywna polityka prorodzinna, wsparcie rodzin wychowujących dzieci z niepełnosprawnością, wzrost podaży usług na rzecz rodzin z dziećmi, poprawa sytuacji mieszkaniowej polskich rodzin wraz z działaniami na rzecz deinstytucjonalizacji pieczy zastępczej, promocji rodzicielstwa zastępczego i wdrażania efektywnych programów usamodzielnień wychowanków pieczy zastępczej to dodatkowe argumenty za przyjęciem takich rozwiązań. Decyzja ta jednak nie oznacza całkowitej rezygnacji z rozwiązań, jakie daje ratyfikowana przez Polskę Konwencja o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego.

W dalszym ciągu prowadzone będą procedury adopcji z przemieszczeniem poza granice Polski, ale ograniczą się one do przypadków szczególnych, zwłaszcza dotyczących łączenia rodzeństw, adopcji wewnątrzrodzinnych czy adopcji przez obywateli polskich mieszkających poza granicami kraju.

Już z preambuły Konwencji haskiej jasno wynika, że podstawowym celem do którego dążyć powinno każde państwo – sygnatariusz Konwencji, jest takie powzięcie dostępnych środków, które w możliwie najpełniejszym zakresie będą stały na straży pozostawania dziecka pod opieką jego naturalnej rodziny. Ponadto, bez miary bacząc na poszanowanie interesu dziecka oraz jego fundamentalnych praw, jako sygnatariusz stoimy przed obowiązkiem przestrzegania jej zasad. Oznacza to – zgodnie z art. 33 tej Konwencji – że w sytuacji wystąpienia ryzyka jej nieprzestrzegania jesteśmy zobowiązani podjąć środki, które do minimum wyeliminują sytuacje zagrażające dobru dziecka. Jednocześnie Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r., ratyfikowana przez Polskę 7 czerwca 1991 r., w art. 21 zobowiązuje traktować adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju jak zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej, lub nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia.

Szybko jednak okazało się, że wydana przez Ministerstwo decyzja jest grą pozorów – polskie dzieci nadal wydawane były zagranicę. Głośno było o sprawie Adama, który w 2015 roku broniąc się przed adopcją zagraniczną zagroził nawet popełnieniem samobójstwa – mimo to, dwa lata później został wydany drogą adopcji do Włoch. Decyzja ministerstwa nie zatrzymała też procesu adopcyjnego Michała gdyż, jak informuje tygodnik Wprost, „jego adopcja została już opłacona, a Belgowie nie mogą odjechać z niczym”.

Jak się okazuje, nawet nagłośnienie sprawy w mediach nie jest w stanie zatrzymać wielkiej machiny adopcyjnej, kiedy już ktoś zza granicy zainteresuje się polskim dzieckiem. Niezbicie świadczy o tym historia małej Izy, której w swoim programie przyjrzała się pani Elżbieta Jaworowicz:

Dziesięcioletnia Iza ma czwórkę dorosłego rodzeństwa, które mieszka w Polsce i od przeszło 3 lat stara się o uzyskanie prawa opieki nad młodszą siostrą. Sądy im odmawiają, twierdząc, że są za młodzi by opiekować się małym dzieckiem – mimo, że najstarsza siostra Izy – Maryla, ma już własną rodzinę i dziecko. Czyli zdaniem sądu Maryla może opiekować się własnym dzieckiem, ale na opiekę nad 10-letnią siostą jest zbyt młoda. Zauważmy więc – nawet w treści wydanej decyzji Ministerstwa podkreślano jak ważne jest zachowanie więzi między rodzeństwem, do tego stopnia, że wprost wpisano łączenie rodzeństw jako sytuację wyjątkową, w której dozwolone jest przeprowadzenie adopcji zagranicznej ze względu na dobro dzieci. Tu natomiast mamy sytuację odwrotną, gdzie dziewczynka ma dorosłe rodzeństwo w Polsce, mające środki, chęci i możlwości sprawowania nad nią opieki i sąd mimo wszystko, pozwala tę rodzinę rozbić. Co więcej – nawet kontakty Izy z rodzeństwem zostały ograniczone, tak, że aktualnie widują się oni co najwyżej raz w miesiącu – czy sądy podejmując takie decyzje wciąż kierują się najwyższym priorytetem – tj. dobrem dziecka? Czy może raczej kierują się interesem mafii adopcyjnej – ograniczając kontakty Izy z rodzeństwem, tak by za chwilę jakiś psycholog nie orzekł „nieodwracalnego zaniku więzi” pozwalającego na rozpoczęcie procesu adopcyjnego dziewczynki za granicę?

W przedstawionej powyżej rozmowie, sprawujący aktualnie opiekę nad Izą pan Jacek, zapewnia, że nie ma tu mowy o żadnej adopcji zagranicznej, że Iza jest po prostu wspierana przez Amerykańską organizację, która zapewnia jej i funduje kilkutygodniowe wakacje w Stanach Zjednoczonych, że Iza nie jest nawet zakwalifikowana do adopcji, więc wszelkie doszukiwanie się tu podstępu jest manipulacją i szukaniem wydumanych spisków, a pani Maryla zakłamuje sytuację.

Ale rok temu pisałam też o skandalu jaki wybuchł w Stanach Zjednoczonych, który opisał CNN w tekście pt „Dzieci na sprzedaż” i który nagłośniła J.K. Rowling – chodziło o dwie dziewczynki z Ugandy, które podstępem odebrano rodzicom biologicznym i wydano drogą adopcji do Stanów Zjednoczonych. Rodzicom powiedziano, że amerykańska fundacja postanowiła ich dzieciom zasponsorować edukację w Stanach Zjednoczonych – tam też nie było nawet mowy o adopcji. Obie adopcje przeprowadzała agencja adopcyjna EAC – European Adoption Consultants, przez lata współpracująca z Krajowym Ośrodkiem Adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, kierowanym przez panią Barbarę Passini. I takich przykładów podstępnej / wymuszonej adopcji jest mnóstwo na całym świecie – wykorzystuje się niepiśmienność rodziców, ich naiwność, lub zwyczajnie w świecie się ich okłamuje po to tylko, by zdobyć dziecko dla rodziny na Zachodzie.

Przyjrzyjmy się więc organizacji BLOOM – Be Love Orphan Outreach Mission, która zasponsorowała już Izie jeden wyjazd do Stanów Zjednoczonych, a teraz stara się o kolejny.

„BLOOM organizuje program goszczenia osieroconych dzieci z różnych krajów, zapraszając je na przyjazd do Stanów Zjednoczonych na okres 2-5 tygodni. W tym czasie dziecko doświadcza miłości Chrystusa poprzez chrześcijańską rodzinę, która daje jego przykład w trakcie pobytu dziecka w ich domu.

Dodatkowo, poprzez wspólny czas rodzinny, dzieci często szybko przyswajają podstawowe zrozumienie języka angielskiego i zaczynają go używać. Dzięki temu wzrasta ich samoocena i zyskują wielorakie poczucie spełnienia! Dziecko jest też świadkiem zdrowych relacji pomiędzy rodzicami i ich dziećmi, co może być pierwszym tego typu doświaczeniem w ich życiu!

Te podstawowe umiejętności zapewniają wspaniałe postępy w emocjonalnym rozwoju dziecka, które pomagają mu potem we wzrastaniu w swoim rodzimym kraju, albo później, jeśli dziecku zostanie zaoferowana adopcja.”

Program organizacji BLOOM polega więc na przywożeniu dzieci z różnych krajów świata do Stanów Zjednoczonych na kilkutygodniowe pobyty, w trakcie których rodziny przyjmujące mają czas zaznajomić się z dzieckiem nie opuszczając kraju. Po zakończeniu „wakacji” rodzina przyjmująca ma możliwość zaadoptowania dziecka. Organizacja BLOOM program goszczenia prowadzi w czterech krajach: Kolumbii, Haiti, Polsce i Burundi. Na temat programu polskiego na stronie organizacji znajduje się następująca notatka:

„Nasz program goszczenia dzieci z Polski jest aktualnie dostępny WYŁĄCZNIE DO GOSZCZENIA. Oznacza to, że w związku z sytuacją adopcji w Polsce, nie będzie możliwości zaadoptowania większości dzieci po programie goszczenia. Mimo to, goszczenie jest JEDYNĄ szansą tych dzieci doświadczenia miłości i opieki mentorskiej w rodzinie, więc silnie namawiamy rodziny do uczestnictwa w tym programie, jako jedynej formie OPIEKI NAD SIEROTAMI, jakiej te dzieci mogą zaznać. Zapraszamy rodziny z całych Stanów Zjednoczonych”

Łatwo wychwycić tu, że manipulacji padają obie strony – w Polsce pan Jacek zapewnia, że chodzi wyłącznie o wakacje w Stanach Zjednoczonych, mimo że organizacja BLOOM zajmuje się stricte goszczeniem dzieci celem późniejszej ich adopcji. Amerykanom zaś rysuje się obraz dzieci opuszczonych, zaniedbanych, odrzuconych, niechcianych – mimo, że większość tych dzieci, tak jak Iza, ma kochającą rodzinę, która chce się nimi zajmować. Iza nie potrzebuje by jej Amerykanie „dawali przykład poprawnych relacji w rodzinie” – bo ma swoją własną, kochającą rodzinę, która o nią walczy od trzech lat.

Pozwalając na rozbicie tej rodziny państwo polskie łamie prawo międzynarodowe, co Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej samo przyznaje w treści decyzji dotyczącej ograniczenia adopcji zagranicznych, przypomnę:

Już z preambuły Konwencji haskiej jasno wynika, że podstawowym celem do którego dążyć powinno każde państwo – sygnatariusz Konwencji, jest takie powzięcie dostępnych środków, które w możliwie najpełniejszym zakresie będą stały na straży pozostawania dziecka pod opieką jego naturalnej rodziny. Ponadto, bez miary bacząc na poszanowanie interesu dziecka oraz jego fundamentalnych praw, jako sygnatariusz stoimy przed obowiązkiem przestrzegania jej zasad. Oznacza to – zgodnie z art. 33 tej Konwencji – że w sytuacji wystąpienia ryzyka jej nieprzestrzegania jesteśmy zobowiązani podjąć środki, które do minimum wyeliminują sytuacje zagrażające dobru dziecka. Jednocześnie Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r., ratyfikowana przez Polskę 7 czerwca 1991 r., w art. 21 zobowiązuje traktować adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju jak zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej, lub nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia.

Dlaczego takie rzeczy się w Polsce dzieją? Dlatego, że tak jak informuję o tym od dawna, pod przykrywką adopcji zagranicznych tak w Polsce, jak i na całym świecie ma miejsce handel dziećmi. Tym, którzy temu przeczą, chyba zwyczajnie brak umiejętności krytycznego myślenia. Nie widzicie tego, bo nie chcecie tego widzieć. Wolicie mieć oczy szeroko zamknięte.

Więcej na ten temat przeczytasz tu:

Adopcje zagraniczne – przemilczany skandal

Child trafficking through intercountry adoption