Świat

W Szwecji palą książki Astrid Lidgren

W Szwecji od wielu już lat cenzuruje się książki Astrid Lindgren – w nowych wydaniach zmienia się całe frazy i wyrażenia, po to by przypadkiem nikogo nie urazić użyciem słowa „Murzyn”. Jak się okazuje policja politycznej poprawności idzie o krok dalej – i ze szwedzkich bibliotek znikają stare, „niepoprawione” wydania książek o Pipi Pończoszance.

Słuchałam kiedyś audycji na temat Astrid Lindgren i kiedy zaczęła wydawać książki to też były one okryte skandalem, tylko to konserwatyści się oburzali – np. tym, że Pipi nie jest ładną, grzeczną dziewczynką, tylko rudą rozrabiarą. Kontrowersje budziło nawet to, że autorem książek była kobieta, do tego rozwódka – w konserwatywnej wtedy jeszcze Szwecji wielokrotnie ją szykanowano, Pipi demonizowano i przestrzegano rodziców przed złym wpływem, jaki może wywrzeć na dzieciach. Wszystko to jednak, podobnie jak i teraz, to są jakieś spory dorosłych, których maluchy chyba nigdy nie zrozumieją 

Śmiesznie, że historia zatoczyła koło i role się odwróciły – i lewica, która niegdyś broniła ambitnych kobiet, teraz owładnięta manią politycznej poprawności każe palić ich książki