Polityka Świat wybory

Wybory w Stanach i zmiana na stanowisku prokuratora generalnego

Przed wyborami do kongresu w USA zarówno Demokraci jak i Republikanie zapowiadali nadejście odpowiednio niebieskiej i czerwonej fali – bezapelacyjnego zwycięstwa nad przeciwnikami. Żadne z tych zapowiedzi się nie sprawdziły i można by uznać, że rozgrywka zakończyła się remisem: Demokraci zdołali odbić Republikanom większość w Izbie Reprezentantów, Republikanie zaś utrzymali większość w Senacie.

Co te zmiany mogą nam zwiastować?

Przewaga Demokratów w Izbie Reprezentantów oznacza prawdopodobnie, że Trump nie będzie w stanie wprowadzić zapowiadanych w kampanii reform – nie był w stanie ich wprowadzić posiadając większość w Izbie, teraz będzie o tym bardziej trudne. Wszystko może się jednak odwrócić, jeśli cała sytuacja polityczna w USA ulegnie zmianie…

Republikanie utrzymali większość w Senacie i jest to zwycięstwo nie bez znaczenia. Jeśli bowiem Demokraci wykorzystaliby swą większość w Izbie Reprezentantów do rozpoczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta Trumpa, wciąż potrzebowaliby poparcia przynajmniej 2/3 Senatu – a na to się nie zanosi. Co więcej Donald Trump już zapowiedział, że takie bezpodstawne działanie spotka się z natychmiastową reakcją Republikanów:

„Jeśli Demokraci myślą, że pozwolimy im marnować pieniądze podatników na dochodzenia na poziomie Izby Reprezentantów, to my podobnie rozważymy przeprowadzenie dochodzenia przeciw nim za wycieki tajnych informacji i wiele więcej, na poziomie Senatu. Obie strony mogą grać w tę grę!”

Jeff Sessions odchodzi, Matthew Whitaker nowym prokuratorem generalnym

Wyniki wyborów miały jednak wyjątkowo krótki okres żywotności w mediach, bo już następnego dnia gruchnęła wiadomość o zmianie na stanowisku prokuratora generalnego. Jeff Sessions na prośbę Donalda Trumpa podał się do dymisji, a jego miejsce zajął Matthew Whitaker. Można się zastanawiać czy decyzja ta wiąże się ze zdobyciem przez Demokratów większości w Izbie Reprezentantów, czy też utrzymaniem przewagi w Senacie. Obie te kwestie mogą mieć znaczenie, jeśli Matthew Whitaker dotrzymałby swoich zapowiedzi sprzed momentu nominacji na stanowisko prokuratora generalnego:

„Wszyscy wiemy, że prywatny serwer Hillary Clinton był naruszeniem prawa. Jedyną osobą, która może [pociągnąć ją do odpowiedzialności] jest prokurator generalny. I wyraźnie widać, że ta administracja nie ma zamiaru tego robić, niezależnie od tego czy prokuratorem generalnym jest Holden, czy Loretta Lynch w Nowym Jorku – żadne z nich nie ma ochoty ścigać Hillary za te naruszenia prawa federalnego i chodzi mi o to, że w pewien sposób utknęliśmy w tym punkcie, że z jakiś powodów prawo nie obejmuje… prawo jest tu bardzo jasne, ale z jakiegoś powodu nie działa wobec Hillary Clinton, czy jej ludzi, którzy również korzystali z tego ukrytego serwera. I wiem, że [niewyraźne] ale i tak to powiem: wiemy dlaczego ona to zrobiła. Zrobiła to po to, by utrzymać kontrolę nad informacją. I mamy już podgląd tych informacji – maile Sidneya Blumenthala, w których po kryjomu lobbował on w imieniu obcych państw jednocześnie będąc w Fundacji Clintonów i, jak powiedział sam prezydent i jego ludzie, nie mógł on przebywać w pobliżu urzędnika państwowego sprawującego urząd, a on miał sekretne dojścia od tyłu. Moja grupa naświetla te zachowania i je ujawnia, tłumaczymy to innym, i nazywamy rzeczy po imieniu – są to działania nielegalne i niespójne z zasadami odpowiedzialności i otwartości które obowiązują w naszym rządzie na poziomie federalnym.”

Zarówno utrzymanie większości w Senacie jak i zmiana na stanowisku Prokuratora Generalnego może więc przybliżać nas do tak bardzo oczekiwanych aresztowań i ewentualnych trybunałów wojskowych, o których pisałam kilka miesięcy temu.

Jeśli chcesz przeczytać więcej na temat przestępczej działalności Hillary Clinton i jej fundacji, odsyłam do tekstów:

Umarły media, niech żyją media!

#pizzagate